Listopadowa impresja
Gubi liście wiatr jak czyściec i strzepuje pył podniebny -
a ty, drogi przyjacielu, tak niewiele strząsasz z siebie
gwiazd, o których śnisz po nocach, jak o grzesznych snów owocach,
tylko liście w szelest zmieniasz, skrobiesz piórem po kamieniach,
wydłubujesz ból i troski, Pan Poeta dziegciosłodki;
pan od układania pychy w kalambury, w hieroglify słów i znaczeń.

Lecz cóż oto - coraz jaśniej na Parnasie,
od Nimf zwiewnych, od Herosów...toż to czyściec namiótł z włosów
ludu cudów, wzniósł Panteon, w kącie legła boska harfa,
zagrzmiał Odyn z rogu marsza, woje stają tuż, w ordynku,
lew się ocknął. - O, Jezuńku! W garściach pąki róż jak zorze
niosą pieśń z okrzykiem: gorze! - Za wydminą klaszczą fale,
będzie lepiej, będzie lepiej mój kochany, tylko dalej.
  • Autor notki: witold kiejrys
  • 12 lutego 2017, 18:01:41
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się