Miasto, miłość i śpiew
Miasto, miłość i śpiew.

Jak każde inne i to miasto przygarnęło mnie ciepło.
Objęło i urzekło – tu mówię prawdę – mówiąc o mieście,
Które dało mi gospodarskie masło do chleba, mieszkanie,
Piękną rzekę i cudowną, zaczarowaną kobietę.
Nie zwykłem kłamać komuś kogo lubię, a polubiłem
Warmiński chleb i gospodarskie masło, mieszkanie
Na kwadracie i cudowną, zaczarowaną kobietę.

Wyjałowionym starcom nie są potrzebne kobiety,
A już broń boże, te zaczarowane, te cudowne -
Dla nich miasto w darze daje wiekowe kamienne baby,
Wodę w plastikowych butelkach i Kętrzyńską z kilkoma
Wystawnymi witrynami – wszystko na pokuszenie.

Wszystko tylko po to, by zzuć kapcie, by na gwarnym deptaku
Wykrzyczeć swoje halo i cześć, by wreszcie na kilka
Kwadransów wyruszyć nad rzekę, która niczym życie
Przewija się meandrami pomiędzy pamięcią, wspomnieniem,
Tęsknotą, a zapomnieniem. Wczoraj przypomniałem sobie,
Jak bardzo, bardzo, zapadłem się w miłość.

Niemy los dopiero tutaj wykrzyczał dla mnie szczęście.
To dziwne, tyle lat ganiałem po świecie w jego poszukiwaniu,
A ono przyszło do mnie samo, podało uśmiech i rękę,
Przygarnęło starego jak znajdę, jak swego. Dziwne to miasto,
Co tak zauroczyć potrafi przez dobroć i miłość.
Kiedyś winien będę spłatę grą w kości, które niczym wolny los
Powędrują za sercem do nieba.

Zapytacie, gdzie śpiew? - Ten śpiew to noc, z oknem
Wychodzącym na farę i rzekę, z kołyszącą się latarnią
I miriadami gwiazd zanurzonych w czarodziejskich oczach
Miasta i ukochanej.
  • Autor notki: witold kiejrys
  • 18 lutego 2017, 21:34:55
  • Podoba mi się!
  • Komentarze: 0

Podoba się (1)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się